Filozoficzny aktywizm. Manifest anty-filozofii Borisa Groysa

„Wprowadzenie do anty-filozofii” – Boris Groys, przeł. J. Gilewicz, Oficyna Naukowa, Warszawa 2012.

Za najbardziej wartościową część książki uznaję wprowadzenie, w którym to Groys zaprezentował coś w rodzaju filozofii czynu.  Można dyskutować nad adekwatnością siły jaką autor przypisuje filozofii, jednak nie można przejść obojętnie wokół postulowanego przez niego filozoficznego aktywizmu. „Rozkaz każe zmieniać świat zamiast go objaśniać. Rozkaz każde być jak zwierze zamiast się zastanawiać. (…) Rozkaz każde zmienić własne ciało w ciało pozbawione narządów, narzuca myślenie ryzomatyczne w miejsce logicznego itd.”(s. 7). Jak nietrudno się domyślić to właśnie w rozkazie tkwi geneza anty-filozofii. Szkoda jednak, że Groys traktuje autorów jako odniesienie, nie służą mu oni zaś jako postaci pojęciowe własnego myślenia. Szkoda, że ten ton nie utrzymał się przez resztę książki utrzymując (często błyskotliwe) interpretacje dwudziestowiecznych filozofów.  To odwołanie do myśli Deleuze’a i Guattariego (chodzi oczywiście o słynne ciało bez organów i rhizome [kłącze]) nie jest niestety dalej rozwijane.  Postuluje on dalej, że „Najpierw trzeba zmienić świat, aby później ukazał się on w swej prawdzie”.  Uderza tym samym w pytanie o współczesną funkcję filozofii – jej wpływ na rzeczywistość społeczną. Szkoda, że książka jest pozbawiona adekwatnego zakończenia do tego manifestu, że właściwie się nie kończy. Z jednej strony można to interpretować jako niemożność zakończenia i spekulować czy nie chodziło o otworzenie furtki jakimś przyszłym anty-filozofiom, z drugiej zaś (przy mniej życzliwej interpretacji) można zastanawiać się czy zapał Groysa nie osłabł, czy nie zarzucił on idei prezentowanych w manifeście. Światło na tą kwestię niech rzuci analiza wybranych rozdziałów poświęconych XX wiecznym filozofom.

Za najbardziej interesujący uważam te poświęcone Heideggerowi i Derridzie. W przypadku niemieckiego myśliciela cały akcent został położony na przyszłość dzieła sztuki, na motywy futurologiczne (pojawiają się one także we fragmentach poświęconych innym filozofom, jednak nie zostają rozwinięte do postaci autonomicznych tez Groysa). Nie chodzi tutaj jednak o status dzieła u Heideggera, ale funkcję przyszłościową samej filozofii, to znaczy zdolność filozofii do przetrwania, do projektowania przyszłości (uległem wrażeniu, że mimo wszystko Groys świadomie wybierał tych myślicieli, którzy w ukryty sposób stanowią „materiał dowodowy” dla formułowanego przez siebie manifestu). Sztuka jest uzależniona od przyszłości rozumianej metafizycznie, nie zaś od poszczególnych dzieł.

Analizując Derridę odwołuje się możliwości apokalipsy. Groys streszcza Derridę, który chroni się przed apokalipsą w bibliotece. Tak metaforycznie określam zabieg jakiemu poddaje się francuski filozof, bowiem wskazując na nuklearne zagrożenia, które będą realizacją apokalipsy (wciąż ponawianej w dziejach), ogranicza się do refleksji nad tekstami kultury. Jego obiektem zainteresowania jest „archiwum”, dziś powiedzielibyśmy baza danych, czyli globalne medium zapisu informacji. To wraz z jego zniszczeniem widzi ostateczną apokalipsę.  Zatem odnosi się ona do tekstów kultury, nie zaś do rzeczywistości pozatekstowej lub raczej – Derrida chroni się przed apokalipsą w bibliotece. Dopiero gdy ta zostanie zniszczona, to przyzna on, że nastąpiła apokalipsa. Odwołanie do technologii jako medium apokalipsy także się pojawiają, jednak wciąż drażni fakt, że przestrzenią odniesienia jest sam tekst.

Na wspomnienie zasługuje jeszcze fragment „Czy internet jest super?”, w którym Groys twierdzi, że uśpione ciało użytkownika komputera zostaje wybudzone przez instalację. Ta forma sztuki ma bowiem siłę zdolną do tego, bo przypomnieć o istnieniu ciała. Reszta uwag jest stosunkowo wstępnej natury, bowiem porównuje on internet do mediów literackich – tutaj nie można spodziewać się niestety żadnej nowej analizy.

Właściwie cała książka dotyczy mediów technicznych w ten czy inny sposób, to znaczy w ukrytych i jawnych odwołaniach. Wagner zestawiony z McLuhanem zyskałby wiele gdyby ich twórczość została odniesiona do współczesnych mediów elektronicznych (książka jest z 2009 roku), a tak materiał, do którego odwołuje się Groys należy najczęściej do mediów zimnych i gorących znanych z typizacji McLuhana. Oczywiście pojawiają się odwołania do sztuki interaktywnej, jednak stanowią raczej pewien wyjątek niż regułę w tej książce.

Podsumowując: książka jest interesująca, jednak z pewnością nie stanowi całości w żadnym sensie. Raczej można ją uznać za klasyczne dzieło otwarte – na dalsze interpretacje, inspiracje. Styl pisarstwa Groysa jest interesujący, nie męczy nadmiarowością przypisów przedstawiając raczej własne interpretacje, z którymi zdecydowanie warto się zapoznać. Jednak zabrakło mi odpowiedzi na pytanie, zresztą nie postawione w książce, jaki rozkaz wydaje „filozofia internetu”? Chodzi o zapytanie o to, czy anty-filozofia jako filozofia rozkazu i czynu będącego jego konsekwencją znajduje swoją kontynuację? Ten temat pozostawiam do przemyślenia, jednak nie wiem czy istniałaby tutaj jednoznaczna odpowiedź. Może próbą udzielenia takowej byłaby najnowsza książka Briana Massumiego Semblance and Event, która pokazuje jak sztuki produkuje wydarzenia (nie będąc korelatem innego rodzaju aktywności).  Odpowiedź Groysa zmierzałaby w tym samym kierunku, do uznania sztuki jako anty-filozofii przyszłości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s