Cyborgs, Doubles and Multiple Identities: New Versions of the ‘Self’ in Performing Arts and Social Media prof. Steve Dixon

Dziś w Poznaniu odbył się wykład prof. Steve’a Dixona organizowany przez humanities/art/technology CENTER .

Wykład rozpoczął się klasyfikacją czterech typów elektronicznych tożsamości: odbicia, alter ego, duchowej emanacji, manipulatywnego manekina. Była zdecydowanie przemyślana klasyfikacja i co ciekawsze – każdemu z typów tożsamości odpowiadała dziedzina sztuki. Jest to gradientowy sposób myślenia o tożsamości (pod koniec także odpowiadając na pytanie Profesor odniósł się do takiego płynnego rozumienia kategorii płci).

Za bardzo istotne uważam przedstawienie sztuki performatywnej w perspektywie jej surrealistycznych korzeni. Najważniejszą postacią jest tutaj Antonin Artaud, zresztą pierwszy, który w XX wieku użył słowa rzeczywistość wirtualna w odniesieniu do rzeczywistości tworzonej przez teatr. Starałem się jednak zwrócić uwagę (w krótkiej wymianie zdań w ramach dyskusji po wykładzie) na to, że ten surrealizm nie może zostać bezpośrednio przeniesiony na współczesne media techniczne, ponieważ jest on surrealizmem dla wszystkich – zostaje zatem pozbawiony cech wyjątkowości, unikalności, bowiem większość popularnych interfejsów jest powszechnie dostępna. Natomiast wskazywanie, że myślenie o tożsamościach elektronicznych ma źródło w koncepcjach surrealistycznych, oczywiście nie tylko w nich, jest także istotne z tego powodu, że pozwala na nie spojrzeć jako na działania, czyli właśnie odnieść do aspektu performatywnego. Bezmiar tożsamości jest tą nadrzeczywistością, do której podłączają się użytkownicy. Automatycznie pisanie obserwujemy niemal codziennie posługując się komunikatorami, Facebookiem, smsami. Podobnie jest ze snem i podświadomością, które to zjawiska technologia nie tylko symuluje, ale wzmaga.

Pamiętajmy, że metodą Artauda była alchemia. W pracach przywoływanych przez S. Dixona widać było nawiązania do różnych sztuk tajemnych. I tak jeden multimedialny performans ukazywał multimedialne karty tarota, w których ożywały zaklęte w nich postaci, inny cyborga-nadczłowieka jednocześnie komunikującego się ze swoimi jaźniami w czasie rzeczywistym. Nie wiem czy to było celem wykładu, jednak w przywoływanych przykładach można było rozpoznać oprócz elementów ludycznych i komicznych, także nawiązania do poważnych zagadnień, dla których medium stanowiło to co niewidzialne, które za sprawą technicznego pośrednictwa mogło zostać uwidocznione. Tutaj upatrywałbym też prób przywrócenia brakującego połączenia między surrealizmem a jego często popsurrealistycznymi wcieleniami. Jest to jednak zadanie bardzo trudne do wykonania – na razie widać dopiero różne eksperymenty.

Mówiąc o Stelarcu – znanym artyście multimedialnym Profesor określił go mianem zarówno niewolnika jak i wizjonerskiego wojownika. Niewolnika własnych eksperymentów oraz technologii za pomocą których doświadcza swojego technicznie zmodyfikowanego ciała oraz wizjonera, ponieważ czyni on swoje eksperymenty wizjonerskimi łącząc sztukę, naukę i technologię. Efekt działań oraz sama tożsamość Stelarca pozostaje jednak w dużej mierze paradoksalna, rozciągnięta między poddaniem się wpływowi, czy mówiąc językiem cybernetyki – sterowaniu, a sterowaniem rozszerzonym medialnie ciałem.

Także za ważne uważam przedstawienie mechanizmu humanizacji maszyn, któremu towarzyszy dehumanizacja i maszynizacja  (machinizacja) człowieka. Jest to kluczowa dla zrozumienia przemian współczesnych procesów informatyzacji i robotyzacji idea, która pozwala spojrzeć na nie poza sloganomachią jak to mówi Geert Lovink, czyli poza tworzeniem chwytliwych fraz jako nazw przemian, które nie do końca wiadomo jak nazwać.

Para autorów, którym S. Dixon poświęcił także sporo czasu to Deleuze i Guattari. Przywołani zostali w kontekście stawania się człowieka stechnicyzowanym zwierzęciem (wątek Heideggerowski) oraz modyfikacji idei ciała bez organów. Obecnie możemy mówić raczej o organach bez ciała – jak podkreśla S. Dixon. Tożsamość przestaje być do czegokolwiek przywiązana, czyli nie jest określana przez jakiekolwiek centrum poza konstelacją połączonych organów, które je tworzą. Uważam, że tak możemy myśleć o mediach modyfikujących naszą tożsamość – właśnie jako o organach tożsamości, które zestawiane ze sobą w różnych konfiguracjach składają się na nasze pomnażane medialnie tożsamości. Jednak rozwijanie tej tezy ma o wiele dalej idące konsekwencje, których już tutaj nie będę omawiał.

Profesor wspomniał także o tym, że metal rozumiany jako „ciało maszyny” konstytuuje trzecią płeć. Właśnie rozpoczynam lekturę tekstu poświęconego temu zagadnieniu. Myślę, że szybko podzielę się także refleksjami na jego temat.  Jest on dostępny pod adresem: http://www.ctheory.net/articles.aspx?id=384 .

Wykład był interesujący i co ważniejsze traktował poruszane zagadnienia zarówno z perspektywy praktyka (większość realizacji audiowirtualnych performansów wykonywanych było przez samego Wykładowcę) jak i teoretyka zainteresowanego przeszłością oraz żywą teraźniejszością mediów.

2 uwagi do wpisu “Cyborgs, Doubles and Multiple Identities: New Versions of the ‘Self’ in Performing Arts and Social Media prof. Steve Dixon

  1. ciekawe rozważania na temat spamu …. ktoś próbuje przemycić pedagogiczną misję kultury konsumpcji. Ta walka z filozofią mediów raczej nie ma końca…
    Czy ludzie posiadają granicę spamu? myślę, że tak każdy weryfikuje, czy coś ma dla niego wagę, czy też za pomocą kliknięcia odrzuca niechciane wiadomości. Gorzej ze spamem telefonii komórkowej, tego cholerstwa nie da się tak szybko odrzucić. Rozmowa przychodzi, sms przychodzi i trzeba go odbierać, usuwać. Kultura spamu jest upierdliwa coraz mocniej muszę przyznać wpływa na rozproszenie innym, niechcianym światem. Może to odpowiedź dla samotników, którzy tak na prawdę nigdy nie są i nie będą czuć się sami, ale nie osamotnieni…
    pozdrawiam:)
    pozdrawiam:)

    • Można dyskutować czy ta misja pedagogiczna czy też antypedagogiczna. Nie wiem. Sądząc po tym jak media są informacyjnie urządzane, to można tutaj kwestionować samo pojęcie granicy – spam byłby bezgraniczny. Tak, to jest dobre określenie – rozproszenie, rozproszenie uwagi poprzez konieczność wykonywania jakiś operacji, które z konieczności odciągają od realizacji czegoś innego przez co osłabiają tendencje realizacyjne tego zamiaru (myślę, że tak jak wskazujesz – ma to szereg konsekwencji psychologicznych). Możliwe – spam byłby wtedy takim terapeutycznym kloszem oferując nieskończone ilości spamu, który zapewniałby poczucie „czyjejś teleobecności” pod kolejną hałdą danych. Na pewno jest to rodzaj jakiegoś paradoksalnego rozwiązania, ale czy skutecznego?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s