Filozofia i science fiction: technoanamneza – uwolnienie książki

Właśnie została uwolniona moja książka Filozofia i science fiction: technoanamenza. Pobrać ją można tutaj.

filozofia i science fiction

Problemem jest to co to znaczy przypominać sobie, kiedy coraz więcej pamięci zostaje uwewnętrznianych przez człowieka bezpośrednio z interfejsów. Wiąże się to także z problemem tożsamości. Czy kiedy przypominam sobie coś za pomocą mediów technicznych, to odtwarzam siebie, czy też kreuje dopiero swój obraz? Kwestię tą podnosi science fiction, która za pomocą poetyckiego myślenia formułuje problemy filozoficzne. Celem tej książki nie jest interpretowanie fabuł science fiction rozumianych wyłącznie jako sfera popkultury, lecz odczytywanie ich jako prób stawiania i rozwiązywania sytuacji istnienia człowieka oraz innych bytów w sytuacji ich egzystencjalnego uwikłania w technikę.

Jako zachętę podaję fragment recenzji prof. Marii Gołębiewskiej (w wydaniu papierowym znajduje się na tylnej okładce):

„Podstawowe pytanie, jakie zadaje w swej książce Rafał Ilnicki, dotyczy tego, jak myśli science fiction. Autora interesuje sposób argumentacji i ustrukturowania narracji w różnych fabułach science fiction – od fabuł literackich, przez filmowe, po gry komputerowe. Rafał Ilnicki odkrywa w fabułach science fiction elementy metafizyczne i epistemologiczne, które pozwalają w refleksji nad science fiction – nad produktami kultury popularnej – dostrzec m.in. aspekty antropologiczne, poznawcze i aksjologiczne. Pytania o czas i pamięć uznaje autor za podstawowe metafizyczne pytania fabuł science fiction, ponieważ są one związane z ciągłością ludzkiej tożsamości – jednostkowej i gatunkowej. Jest to książka wybitna, oryginalna, zawierająca autorskie tezy i analizy. W sposób przekonujący prezentuje współczesną filozofię, nawiązując do aktualnych zagadnień społecznych i kulturowych, zwłaszcza do problematyki techniki i technologii”.

Zapraszam do lektury 🙂

Reklamy

Czego nie można kupić za pieniądze? Michael Sandel – refleksje po lekturze

Michael Sandel, Czego nie można kupić za pieniądze? Moralne granice rynku, przeł. A. Chromik, T. Sikora, Kurhaus Publishing, Warszawa 2012.

Książka Michaela Sandela nie odpowiada na tytułowe pytanie, ale zmusza do jego zadawania. To jej największa zaleta. Dobór argumentów i przykładów jest przejrzysty, tak więc trudno nie zadać sobie tytułowego pytania. Bardzo przejrzyście konfrontuje on różne sytuacje ukazując je „przed” i „po” ingerencji rynku w rożne dziedziny życia prywatnego i społecznego. Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem i kierowana jest do ogólnej publiczności – nie jest to zdecydowanie pozycja akademicka, ale właśnie w tym tkwi jej siła. Sandel raczej przeciwstawia sobie argumenty niż ocenia, pokazuje moralne za i przeciw przeciwstawiając je konkretnym rynkowym rozwiązaniom, przywołując też raczej pewne uczucia moralne właściwe dla społeczeństwa niż ustosunkowując się do podanych kwestii, choć zapewne nietrudno jest odczytać jego wizję i opinię z kontekstu. Sądzę, że udało mu uniknąć się sensacyjności mimo podawania dosyć ekstremalnych przykładów. Dzięki temu widoczne są za i przeciw, które mogą być przedmiotem dalszej deliberacji.

Zastanawia mnie też to, że Sandel nie pokazał w jaki sposób społeczności i ludzie mogą wykorzystywać rynek dla własnych celów. Moralność uniemożliwia terytorializację rynku w pewnych aspektach, ale nie jest siłą aktywną, lecz raczej bierną. Staje się ona reakcją (jednak w świetle oprtunizmu wobec rynku tą kwestią też należałoby przewartościować wskazując na to, że moralność w rzeczywistości stanowi aktywny opór, nie może być zredukowana do reakcji na ingerencję rynku w sferę społeczną). Oczywiście autor nie demonizował rynku – właściwie cała narracja polega na uwidocznieniu przesuwania się granic rynku z tzw. zewnętrza (rynek obecny na billboardach, w mediach, specjalnie do tego przeznaczonych miejscach) do wnętrza (tu podaje opłaty za „dobrowolną” sterylizację kobiet, tatuaże-reklamy na ciele, wykupywanie nazw stacji metra itd.). Jeśli miałbym zrekonstruować pogląd na rynek, to jest on czymś zewnętrznym, co wnika do wnętrza, ale bez oporu ludzi. Jest to bardzo istotne, ponieważ skupia się głównie (ale nie tylko) na ludziach, których nie stać na to, żeby się rynkowi przeciwstawić. Niekoniecznie wyrażona bezpośrednio moralna nagana rynku zostaje ukazana przez pryzmat decyzji jakie poszczególne rynki wywierają na ludziach, którzy nie mają wyjścia. Szczególnie drastycznym przykładem są szkoły, w których uczniowie są zmuszani do oglądania reklam (analogiczny przykład dotyczy więźniów). Uczniowie stają się więźniami, więźniowie podwójnymi więźniami. W tym sensie powracamy do jaskini platońskiej i pytania o życie w tej jaskini i miejsce w niej dla transcendentnych idei. Sandel ukazuje jak rozszerza się jaskinia oświetlana ekranami wyświetlającymi reklamami a kurczy się sfera idei społecznych, wspólnotowych i politycznych. Sprzedawanie ubezpieczeń na życie powoduje otwarcie się rynku spekulacji śmiercią, zaś idea ubezpieczenia jako zabezpieczenia dla rodziny odchodzi w niepamięć. Osią książki są właśnie te przykłady, które wcale nie są jednoznaczne i oczywiste. Ukazują jeszcze jedno (parafrazując Heideggera twierdzenie o technice): istota rynku leży poza rynkiem, to znaczy istotą rynku byłaby tutaj zmiana motywacji ludzi.

Wbrew pozorom nie mamy tutaj do czynienia z apokaliptycznym tonem, który wskazywałby na same złe przejawy rynkowej działalności. Sandel ukazuje też wiele aspektów, w których motywacja finansowa wcale nie przekłada się na wzrost rynkowej efektywności, często ją obniża. W tym sensie pokazuje, że istnieje jeszcze moralny opór wobec inwazyjności i nachalności rynku wchodzącego we wszystkie sfery społeczne.

Szkoda, że wątek podsumowujący rozważania jest tak krótki – chętnie przeczytałbym o związku rynku i demokracji, o ewentualnych propozycjach Sandela na to jak miałaby funkcjonować wspólnota w modelu, w którym nie wszystko można kupić. Widzimy gdzie wnika rynek i w jaki sposób zmienia relacje społeczne. Pytanie pozostaje otwarte i dotyczy tego w jaki sposób chcemy/możemy się temu przeciwstawić. Przede wszystkim to pytanie o możliwość zatrzymania tych zmian. Istotną kwestią jest to, że rynek wciąż ponawia próby ataku na wartości, na których oparte są reguły życia społecznego i kultura. W tym sensie zmusza on do zadania sobie pytania: czego nie mogę sprzedać za pieniądze? No właśnie, czego? to także pytanie o praktyki dnia codziennego, w których sprzedajemy swoją uwagę reklamodawcom i innym podmiotom rynkowym. Pytanie o obecność człowieka w skomercjalizowanych mediach, pytanie o to na ile obecność w mediach nie staje się sama w sobie potencjalną przestrzenią reklamową (chodzi już nie o rzekomą inwazję rynku, lecz intencjonalność, którą ten rynek zaszczepia ludziom jako motywację ich działania). Także analizując kolejne aspekty życia możemy jedynie sobie sami odpowiedzieć czego nie można sprzedać za pieniądze.

Jednak na to pytanie istnieje odpowiedź, której udziela Sandel i to już w podtytule książki: „Moralne granice rynku”. To właśnie moralność byłaby tą dziedziną ludzkiej aktywności, która przeciwstawiałaby się ekspansji rynku w te obszary, w których obecność logiki merkantylnej nie jest pożądana. W tym sensie jest to nawiązanie do sokratejskich i stoickich motywów uprawiania filozofii. Rynek, który nie może spieniężyć określonej strefy życia szuka innej, tak więc czasem wystarczy moralna odmowa. Nie sądzę jednak, żeby to było lekarstwo na wszystkie problemy, zwłaszcza te związane z nierównością społeczną. Sandel wskazuje na bardzo istotny kierunek przemian, a mianowicie wnętrze człowieka, jego moralność, także jako społecznie dzielone uczucia moralne, które pozwalają decydować społecznościom co jest możliwe do spieniężenia, co stanowi zaś nienaruszalną moralną granicę. Dlatego pytanie o rynek jest pytaniem o moralność – nie tyle o jej teoretyczne zaplecze, co manifestowanie się jej w kulturze, to znaczy w każdym ludzkim działaniu.

Bóg cyborgów. Technika i transcedencja – książka w całości dostępna online

Przyznam, że trochę czasu minęło, jednak udało się „uwolnić” moją książkę Bóg cyborgów. Technika i transcendencja. Jest ona w pełni i za darmo dostępna w internecie. Dlaczego jest to tak istotne? Ponieważ mogę podzielić się ideami, które z racji tradycyjnego nośnika były ograniczone do pewnej liczby egzemplarzy.

W książce ukazuję w jaki sposób transcendencja łączy się z techniką tworząc ich hybrydy. Przy czym moją intencją nie jest redukcja techniki do transcendencji lub odwrotnie, ale wskazanie na to, że tworzą one dynamiczny układ, w którym to człowiek (z racji wysokiego stechnicyzowania środowiska jego życia i bezpośrednio jego ciała i umysłu – już cyborg do pewnego stopnia). Moją ideą jest to, że ta sytuacja wcale nie musi oznaczać anihilacji ludzkich wartości, usunięcia dążności ku transcendencji, tylko do pewnych przeformułowań i uaktualnień nastawienia człowieka względem transcendencji, która jest obecna w fenomenach, które dotąd nie były za takowe uznawane. Pokazuję też zagrożenia – największym  z nich jest powstanie technologicznej transcendencji, która oferując człowiekowi nowe możliwości kształtowania własnego życia sytuuje tą transcendencję w technice. Tu poddaję krytyce idee nieśmiertelności i zawłaszczenia ludzkiego horyzontu przez technonaukę, która stanowi granicę ludzkiego doświadczenia. To najbardziej ogólnie zarysowana intencja autorska.

Książkę można ściągnąć tutaj:

Rafal Ilnicki – Bóg cyborgów. Technika i transcendencja

Umieszczanie książek naukowych w takiej formie ma same plusy obejmując zarówno nie wymagającą nakładów finansowych dystrybucję, dostępność i widzialność danej pozycji, ale co najważniejsze – umożliwia książce swoiste życie po życiu. Po wyczerpaniu nakładu możne ona nadal stanowić przedmiot dyskusji a wystawienie jej na publiczny widok przyciągnąć istotne głosy osób zainteresowanych, które przyczynią się do tego, że czyjaś praca naukowa będzie mogła zostać w szerszy sposób skonfrontowana. Taka jest idea pisania obszerniejszych prac pisemnych. Polecam każdemu staranie się o to, żeby jego prace były w ten sposób dostępne.

Zapraszam do zapoznania się z moimi ideami, do dyskusji i wymiany refleksji.

Odnośnik do pełnej wersji książki w repozytorium Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza: proszę kliknąć tutaj.

Interaktywnienie – pojęcie do opisu działań na portalu Facebook

Dziś na konferencji Patrzeć a widzieć II w Poznaniu będę mówił o tym w jaki sposób Facebook wpływa na naszą rzeczywistość. Tytuł wystąpienia to:

Widzieć/klikać. Semiotyka interaktywna portalu Facebook

Tutaj zamieszam jego abstrakt:

„Sytuacja w jakiej zostanie postawiony użytkownik portalu Facebook odpowiada właśnie jednoczesnemu widzeniu i klikaniu. W tym sensie to, co wizualne, jest związane bezpośrednio z podejmowanymi przez niego działaniami. Dlatego też będziemy mówić tutaj o enakcji (za F. Varelą), to znaczy o poznaniu, które jest jednocześnie działaniem. W tej perspektywie dynamika portalu Facebook zostanie oddana poprzez odniesienie jej do podstawowych gestów interaktywnych użytkowników, które pełnią rolę znaków. Semiotyka interaktywna istnieje w obrębie danych grup użytkowników, możemy jednak odnaleźć także bardziej rozpowszechnione schematy reakcji na bodźce audiowizualne, czyli na pojawiające się na FB oraz poza nim treści. Gesty interaktywne są tutaj odczytywane jako znaki: klikniecie „lubię”, dodanie komentarza czy znajomego, wysłanie prywatnej wiadomości, utworzenie wydarzenia – wszystko to mieście się w dynamice portalu i wiąże się z powstawaniem różnych form umieszczania na tym portalu audiowizualnych treści. W tym kontekście zostanie omówiona także struktura samego medium społecznościowego jaki jest Facebook, która pozwoli dostrzec: 1) w jaki sposób treści audiowizualne są zależne od struktury FB, 2) jak użytkownicy tworzą specyficzne sposoby zarządzania treściami audiowizualnymi, które pełnią rolę kulturotwórczą. Relacja widzieć/klikać, która ma charakter enakcji (poznanie=działanie) doprowadza to tego, że myślenie o audiowizualności zostaje także zmienione, bowiem Facebook jako współczesna manifestacja cyberkultury, doprowadza do zmiany postrzegania użytkowników, także w odniesieniu do rzeczywistości pozaelektronicznej. To właśnie temu aspektowi będzie poświęcone zakończenie wystąpienia. „

W pracy nad wystąpieniem doszedłem do problemów, które wiążą się z kwestią dominujących form użytkowania FB. Wprowadzam pojęcie interaktywnienia na opisanie samego sposobu bycia użytkowników na tym portalu. Jest to ucieleśniona interaktywność, która nie zawiera się jedynie w ekologii obiektów (wynika z możliwości podejmowania działań, „klikania”, powodowania interakcji), ale jest sprzężona w poznawcze ekologie interaktywnienia, to znaczy użytkownicy cały czas widzą/klikają, przez co ucieleśniają oni różne ekologie interaktywności (interaktywność nie przysługuje obiektom i użytkownikom tylko w momencie klikania, ale także w procesie widzenia).

To jest dopiero zarys pracy nad „ogólną teorią FB” 😉 Z pewnością jeszcze wrócę do tego tematu.

Performing Media 2#

To już druga odsłona festiwalu Performing Media organizowany prze Interdyscyplinarne Centrum Badawcze Humanities/Art/Technology, który dziś rozpoczął się warsztatami oraz wykładem Pawła Janickiego.

Tym razem skupia się on mocno na przemianach współczesnej sztuki elektronicznej, technologii – instalacje, wykłady, prezentacja nowej książki dr Agnieszki Jelewskiej Sensorium. Eseje o sztuce i technologii.

Dla zainteresowanych interfejsami technologii i kultury/sztuki obecność obowiązkowa 🙂 Serdecznie polecam i zapraszam.

Program dostępny jest tutaj.

Transhuman noise – Koncert Karkowski/Lisek/Galaretta/Sanecki/Wysocka

Chciałbym poinformować o nadchodzącym koncercie, który serdecznie polecam.

Wystąpią (link do wydarzenia na FB):

ZBIGNIEW KARKOWSKI
ROBERT B. LISEK
CHRS GALARRETA
PRZEMEK SANECKI
MARTA HEBERLE
EMILIA WYSOCKA

Należy dodać, że występ Roberta B. Liska jest kontynuacją tematów transhumanistycznych, które zostały przedstawione podczas wykładu w ramach cyklu Koniec ery człowieka? w Interdyscyplinarnym Centrum Badawczym Humanities/Art/Technology. W tym sensie projekt artystyczno-technologiczny zyskuje ciągłość w projekcie teoretycznym, by stać się tematem-kontynuacją koncertu.

Zachęcam do obejrzenia:

Robert B. Lisek – TRANSHUMAN / live coding @ Posen

Zbigniew Karkowski – One and Many

Przemek Sanecki @ Cafe Miesna, Poznan, 16.XI.2011

Muzyka noise (czy raczej antymuzyka) stanowi doskonałe medium opisu przemian człowieka, którego ewolucji biologiczna i symboliczna ustępuje imperatywowi akceleracji technologicznej. Z pewnością muzyka noise (ale także szeroko pojęty industrial w jego wielu wcieleniach) pozwala na przekroczenie stanu człowieka. W tym sensie muzyka nie jest ilustracją idei transhumanistycznych, lecz laboratorium myśli, dzięki któremu można przekroczyć własną kondycję poprzez sensoryczną deprywację, skasowanie przestarzałych wdruków (odbioru, nawyków słuchania). Propozycja dźwięków odnosi się do sytuacji dehumanizacji – percepcyjnego odczłowieczenia. Zachodzi tutaj przekodowanie subiektywności. Nie twierdzę jednak, że możemy wyjść poza człowieka słuchając antymuzyki, poddając się antyestetycznemu terrorowi audiowizualnego hałasu, lecz z pewnością pozwala ona na wgląd w pewną szczególną sytuację filozoficzną – kondycję człowieka, który jest poddawany wpływowi technologii. Dzięki temu może on zagłębić się w kodowane dźwięki, które zamiast wprowadzać niepokój, uspokajają. Moja szersza wypowiedź na temat doświadczania muzyki industrialnej ukaże się w jednym z kolejnych numerów Sztuki i Filozofii. Ten koncert z pewnością można nie tyle wysłuchać, co przemyśleć go w ciągłości jego transformacji.